| 3. Ewangelia |
|
|
|
|
Punktem kulminacyjnym każdej Liturgii Słowa jest odczytanie Ewangelii. Poprzedzona odpowiednią ilością czytań i psalmów responsoryjnych, wprowadza nas w tajemnicę Odkupienia, relacjonując przy tym autentyczne zdarzenia sprzed dwóch tysięcy lat. Przygotowanie jest ważne przed każdą lekcją, czyli nauką. Bo Ewangelia jako lekcja o tyle jest podobna do innych nauk, o ile odbyta rzetelnie pogłębia wiedzę, nierzetelnie – nieświadomość niewiedzy.
Takie przygotowanie odbywa każdy, kto czynnie uczestniczy w odczytywaniu Ewangelii podczas Liturgii Słowa. Już od starożytności funkcja głoszenia Ewangelii w Zgromadzeniu zarezerwowana jest dla diakonów i kapłanów, którzy przecież nie podchodzą do ambony „z marszu” (nawet jeśli czasem odnosimy inne wrażenie), ale wykonują pewne obrzędy, mające na celu uczynienie ich godnymi głoszenia Dobrej Nowiny. Nie widzę powodu, dla którego posługujący nie miałby w podobny sposób prosić Pana, by uczynił go godnym Jej słuchania. Powstaje pytanie: kto jest godzien słuchać Słowa? Wszyscy ci, którzy odpowiedzieli na wezwanie Pana (Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę; Ap 19,9)? Moim skromnym zdaniem godny jest ten, który już przed Ewangelią jest gotowy na Jej przyjęcie. A nie jest to proste, bo przecież nikt nie wynalazł patentu na to, jak wybrać Dobrą Nowinę spośród wszelkich innych dróg. Już współcześni Chrystusowi mówili: Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać? (J 6, 60b). Miłość Jezusa objawia się w tym, że wychodzi on właśnie do niegodnych oraz biblijnych prostaczków, am haarec (hebr. proch ziemi), jak się ich wtedy zwykło nazywać. Jezus rozmawiał i spożywał posiłki z celnikami oraz grzesznikami, a na zarzuty odpowiadał: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników (Łk 5, 31b). W ten sposób każdy z nas został wybrany, by słuchać i rozgłaszać. Zadaniem odpowiedzialnego posługującego jest zatem szczera odpowiedź na Chrystusowe wezwanie. Duży problem stanowi wciąż pokutująca w nas definicja modlitwy jako „mówienia” czy ewentualnie „rozmowy z Bogiem”. A dlaczego nie nazwać modlitwy „wsłuchiwaniem się w Boga”, co jest nie tyle sformułowaniem rewolucyjnym (używało się go już dawno temu), lecz chyba po prostu niemodnym? Ewangelia różni się od innych czytań biblijnych nie tylko swoim szczególnym miejscem w liturgii. Jest to prawdziwy zapis wszystkich dzieł Chrystusa sporządzony przez Jego uczniów. Nie są to zatem kilkurozdziałowe objaśnienia Pisma, rozważania teologiczno-filozoficzne, jakie widzimy szczególnie w listach św. Pawła; te, chociaż w rzeczywistości niezbędne dla wszystkich chrześcijan, Chrystus zostawił właśnie Pawłowi i swoim uczniom. Ewangelia traktuje o życiu codziennym Jezusa – Jego reakcjach na wiele sytuacji, które Go spotkały, a które i nas nie omijają. W Wielkim Poście można jako przykład przypomnieć to, co działo się przez 40 dni na pustyni tuż po chrzcie w Jordanie. Jeżeli szatan kusił Syna Bożego, to dlaczego miałby oszczędzać Jego wyznawców? Kto z nas właśnie w tej chwili nie przeżywa swojego kuszenia? Wracając do przygotowania: każdy kapłan odmawia modlitwę przygotowującą. Fakt, że nie jest ona tak zewnętrznie widoczna, jak w sytuacji diakona, który musi otrzymać błogosławieństwo, wcale nie oznacza, że się nie odbywa. Zachowała się ponadto tradycja, że prezbiter prosi o takie błogosławieństwo biskupa. Wierni także mają obowiązek przygotować się przed Ewangelią. Pierwsza część tych przygotowań to poprzedzające Ją elementy Liturgii Słowa. Jest ono stanowione, czyli narzucone nam przez porządek mszy świętej. Reszta zależy już od indywidualnej wrażliwości każdego. W wypadku Ewangelii znamienny jest potrójny znak krzyża, czyniony na czole, ustach i sercu. Każdy wierny wykonuje ten gest, ale nie zawsze świadomie. Znak krzyża czyniony na czole mówi o naszym pragnieniu zapamiętania Słowa. Im lepiej się z nim zapoznamy, tym łatwiej będzie nam znaleźć ewangeliczną odpowiedź w naszym życiu. Kolejny znak czynimy na ustach – tym sposobem zobowiązujemy się (wszyscy wierni, nie tylko posługujący) do głoszenia tego, co usłyszeliśmy, co przyjęliśmy, w co uwierzyliśmy i co jest podstawą naszej wiary. Znak czyniony na sercu jest przysięgą życia Słowem, którym jest Ewangelia – zachowania go i stosowania się do niego. Podczas czynienia jakichkolwiek znaków w Liturgii istotne jest, by powtarzać sobie, przypominać lub dopiero sobie uświadamiać ich symbolikę. Nie inaczej jest z powyżej wspomnianym. Można to robić na wszelkie możliwe sposoby, choćby poprzez szeptanie własnej modlitwy – prośby o to, by być wiernym Słowu, które za chwilę usłyszymy. Można prosić o wstawiennictwo świętych patronów, Maryję… Można modlić się o światło Ducha Świętego. Dopóki nie będzie to modlitwa trwająca dłużej niż sama Ewangelia i dopóki jej powodem będzie prawdziwa chęć wypełniania Bożej woli, możemy modlić się tak, jak tylko uznajemy to za stosowne. Św. Augustyn powiedział: „Kochaj i rób co chcesz” i chociaż dzisiejszy świat lubi to zdanie przekształcać według własnego upodobania, nie sposób odmówić mądrości świętemu. Swoją drogą, nie jest błędem przeczytanie Ewangelii jeszcze przed Eucharystią. Posługujący w Liturgii Słowa przygotowują się do czytań wcześniej, ćwicząc i poznając ich treść. Podobnie każdy z nas może zajrzeć do lekcjonarza, prasy katolickiej czy chociażby na odpowiednie strony www i już wcześniej przemyśleć, czego Ewangelia dotyczy, jaka jest wola Boża i odnieść to do swojego życia. W trakcie mszy świętej wszystko może nas rozproszyć, a jeśli mamy problem ze skupieniem się, może to jest rozwiązanie? Niczego w ten sposób nie tracimy, a zapewniając sobie w domowym zaciszu odpowiednie warunki do przygotowania się, możemy ubogacić swój udział w Eucharystii. Należy jednak uważać, byśmy nie ulegli pokusie odpoczywania w trakcie Ewangelii – podczas mszy św. możemy zawsze zwrócić uwagę na inne fragmenty Pisma. Nie mniej ważne, ale może mniej oczywiste? Chrystus proponuje gotowe rozwiązania, odpowiedzi na wiele pytań i wątpliwości współczesnego człowieka. Że nie są one łatwe do znalezienia, a później do wprowadzenia w życie – wiedzą wszyscy. Być może stąd bierze się zwątpienie w aktualność Ewangelii. Wypada jedynie modlić się, by mimo zwątpienia uwierzyć i zaufać. O tym, że warto, zapewnia nas Księga Apokalipsy: Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia (Ap 2,10c).STRONA GŁÓWNA REKOLEKCJI: [ PRZEJDŹ ] Wielkopostne rozważania publikujemy co 6 dni, począwszy od 1 marca. Ich autor - Tomasz Adamski - jest studentem italianistyki UŚ i animatorem Liturgicznej Służby Ołtarza. Od początku 2009 roku pełni posługę ceremoniarza w parafii Podwyższenia Krzyża św. i św. Herberta w Katowicach - Os. Witosa; entuzjasta liturgii, szczególnie Wielkiego Postu. Prywatnie miłośnik dobrej literatury, muzyki gitarowej i męskich sportów. |



