2. Kolekta PDF Drukuj Email
Kolekta... To fragment Mszy Świętej z reguły niedoceniany, odstawiany na boczny tor. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że następuje ona po modlitwach (Kyrie, Gloria), wymagających większego zaangażowania od uczestników Liturgii niż ona sama, w której odpowiada się jedynie Amen. Nie sposób być maksymalnie skoncentrowanym przez cały czas trwania Eucharystii i być może z tego powodu niektórzy wierni uważają oratio za błogosławioną chwilę wytchnienia. Nic bardziej mylnego! Kolekta, jako punkt przypadający na ostatnie chwile przed rozpoczęciem Liturgii Słowa, stanowi doskonałą okazję do modlitwy, szczególnie dla posługującego lektora lub psałterzysty (kantora psalmu).

Ministrantowi dopiero co zaczynającemu swoją służbę bardzo ciężko wytłumaczyć wielki zaszczyt, jakiego dostępuje, gdy przynosi kielich z ampułkami na ołtarz lub pełni w Zgromadzeniu jakąkolwiek inną rolę. Z doświadczenia wiem, że najmłodsi podchodzą do Eucharystii w sposób bardzo techniczny. Zapamiętują konkretne momenty i z tego powodu ich uczestniczenie we Mszy Świętej opiera się często na wyczekiwaniu, żeby w odpowiednim momencie zareagować na wezwanie celebransa czy też niewerbalny sygnał ceremoniarza. Można się zżymać, że ich zachowanie jest niegodne, nieprofesjonalne, ale czasami z perspektywy prezbiterium, zazdroszczę swoim podopiecznym ich rodzaju modlitwy. Sam Chrystus powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. (Mk 10, 14) Przynoszone do Niego dzieci z pewnością nie były świadome tego co dzieje się wokół. Co najwyżej były zaaferowane, jak każde niemowlę (bo tak określa je św. Łukasz Ewangelista), gdy dzieje się coś, czego nie znają. I w przeciwieństwie do swoich rodziców nie oddawały Bogu czci słowem lub gestem ani też o nic nie prosiły, a były po prostu ufne, może naiwne (w dobrym tego słowa znaczeniu). Brak wyrachowania jest tym, czego od najmłodszych w liturgii można się uczyć.

Z każdą Mszą Świętą świadomość liturgiczna wzrasta. Oczywiście najczęściej zatrzymuje się ona na pewnym etapie, ale nie sposób zaprzeczyć, iż doświadczony posługujący dużo mocniej czuje ciążącą na nim odpowiedzialność za Liturgię. Oczywiście, nawet gdy wszystko wymknie się spod kontroli i Liturgiczna Służba Ołtarza przestanie funkcjonować w przewidywalny (a tym samym: prawidłowy) sposób, Pan Bóg wciąż będzie obecny; choć wydaje się to być oczywistością, warto o tym pamiętać! Nie dlatego, by nie przecenić roli Liturgii, bo jest to praktycznie niemożliwe. Dlatego, by nie przecenić swojej roli, o co już łatwiej.

Oczywiście każdy z nas zna ten specyficzny strach towarzyszący zbliżaniu się do ambony. Nie ujmując niczego Liturgii Słowa, Jej wzniosłości, duchowemu bogactwu, stanowi ona rodzaj wystąpienia publicznego, do którego nie każdy ma talent i odpowiednie predyspozycje. Nawiasem mówiąc, takiego talentu nie mieli także Mojżesz czy Izajasz. To prawda, że nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg (1 Sm 16,7), trudno jednak wymagać, byśmy przestali przywiązywać wagę do swojej dykcji i bezkrytycznie podchodzili do naszych umiejętności. Ministranci składają przecież przysięgę radosnej służby nie tylko Bogu, ale i ludziom. Nie możemy zatem całkowicie odciąć się od przyziemnego zagadnienia zwykłej ludzkiej estetyki, której reguł zachowanie jest najzwyczajniej w świecie niezbędne. Tym bardziej, że jak czytamy w Konstytucji o Liturgii: „Liturgia ziemska daje nam niejako przedsmak uczestnictwa w Liturgii niebieskiej” (KL 8).

Ktoś zapyta: jaką rolę w tym wszystkim pełni kolekta?

Naprawdę nikt z nas nie jest godny czytać Bożego Słowa publicznie. Obiektywnie patrząc, każdy z nas jest hipokrytą, bo głosi Słowo, z którego przestrzeganiem często sam ma problemy. Są czytania, przy których ciężko nawet zachować wiarygodność. Szczególnie dotyczy to tekstów  trudnych, filozoficznych (np. listy św. Pawła)  lub traktujących o rzeczach absolutnych, opowiadających o prawdach niepojmowalnych przez człowieka. Mnie osobiście taką trudność zawsze sprawia Hymn Eschatologiczny czytany m.in. w wigilię Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny: Kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć (1 Kor 15, 54); bardzo ciężkie jest także wiarygodne odczytanie fragmentów Apokalipsy, a takich wersetów w Piśmie Świętym jest wiele. A jednak czasami musimy stanąć przed tym ciężkim zadaniem. Dobrym momentem na uświadomienie sobie swojej niegodności jest właśnie kolekta, przed którą „wszyscy razem z kapłanem zachowują chwilę milczenia, aby sobie uświadomić, że stoją w obliczu Boga i wyrazić w sercu swoje prośby” (OWMR 54). A jakie prośby może mieć posługujący jeśli nie te, by Najwyższy pobłogosławił jego ustom, które – choć niegodne – zostały wybrane? Lektor lub psałterzysta mogą prosić o błogosławieństwo jeśli nawet nie przez wzgląd na nich samych, to przez wzgląd na wszystkich tych, którzy przyszli usłyszeć Słowo w Jego niezmienionej Postaci. Warto prosić o wstawiennictwo i opiekę Maryję – Matkę Kościoła. Jedno, co wiem z własnego doświadczenia: całkowite oddanie się Bogu w trakcie wykonywania posługi zmniejsza stres, który jest rzeczą naturalną. Sam św. Paweł w kontekście głoszenia Ewangelii pisze: Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku (1 Kor 9,16a).

Wyżej napisałem, iż istotne jest nieprzecenianie swojej roli w Zgromadzeniu Liturgicznym. Skąd w takim razie potrzeba aż tak rozbudowanej modlitwy przed tym, by użyć nomenklatury sprzed kilku akapitów, rodzajem wystąpienia publicznego? Warto zastanowić się nad tym, czego właściwie podejmujemy się, czytając lub śpiewając podczas Liturgii. Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak łatwo jest zgrzeszyć podczas wykonywania jakiejkolwiek posługi. Naturalnym uczuciem w trakcie i po dobrze spełnionym zadaniu jest duma. W wypadku posługi podczas Eucharystii bardzo łatwo jest przekroczyć granicę  między dumą a pychą. Podczas czytań lub psalmów czasami słychać w głosie wielu z nas pewien rodzaj poczucia wyższości. Należy zapytać czy pełni takich uczuć mamy prawo po wykonanej posłudze powiedzieć ludowi, że oto przedstawiliśmy im Słowo Boże? Czy w obliczu największego uniżenia, jakiemu poddał się Chrystus, by wywyższyć rodzaj ludzki do godności Dzieci Bożych, mamy prawo dodatkowo wywyższać się między sobą? Odpowiednie przygotowanie się podczas kolekty chroni nas przed złem, które przez pychę możemy wyrządzić uczestnikom Eucharystii i sobie samym.

Św. Jan Apostoł w swoim Liście zwraca uwagę na jedną istotną rzecz: Popatrzcie. jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani Dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy (1 J 3,1a). Uczestniczący w Eucharystii nie mogą zapomnieć o tej ważnej prawdzie. Tym bardziej zaś szczególny wymiar powinna mieć ona dla tych wszystkich, którzy podejmują się służby przy ołtarzu. Nas bowiem, jak wierzymy, powołał spośród swoich Dzieci Pan Bóg do tego, byśmy czytali publicznie Jego Słowo.

Co ważne, czytamy w Piśmie Świętym nie tylko tzw. ostatni rozkaz: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,15), ale także zapisane w kilka lat później słowa tego, który do końca życia opowiadał o Chrystusie, będąc wierny powyższemu rozkazowi: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16b). Rozważenie tych wersetów może obudzić w nas wdzięczność Bogu za ogromną łaskę, której dostępujemy. Bo jest to łaska, której nikt z nas nie potrafiłby sobie wymodlić (Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem - J 15,16a). Zatem możemy bez fałszywej skromności przyznać, że zostaliśmy powołani do pięknej, godnej, choć często ciężkiej służby.

Pismo Święte, szczególnie Księga Psalmów, aż kipi od fragmentów, które mogą dla każdego z nas stać się osobistym aktem strzelistym. Przykłady? Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy (Ps 16,8); Otwórz moje wargi, Panie, a usta moje będą głosić Twoją chwałę (Ps 51,17); to ledwie dwa przykłady z całego mnóstwa. Może warto zainwestować chwilę takiej modlitwy, właśnie w trakcie kolekty, dla ubogacenia swojego uczestnictwa w Eucharystii?

STRONA GŁÓWNA REKOLEKCJI: [ PRZEJDŹ ]
1. ZNAK KRZYŻA [ PRZEJDŹ ]
3. EWANGELIA [ PRZEJDŹ ]
4. AKT POKORY [ PRZEJDŹ ]
5. DZIĘKCZYNIENIE [ PRZEJDŹ ]
6. ROZESŁANIE [ PRZEJDŹ ]

 

Wielkopostne rozważania publikujemy co 6 dni, począwszy od 1 marca. Ich autor - Tomasz Adamski - jest studentem italianistyki UŚ i animatorem Liturgicznej Służby Ołtarza. Od początku 2009 roku pełni posługę ceremoniarza w parafii Podwyższenia Krzyża św. i św. Herberta w Katowicach - Os. Witosa; entuzjasta liturgii, szczególnie Wielkiego Postu. Prywatnie miłośnik dobrej literatury, muzyki gitarowej i męskich sportów.