• Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Login
    Login Formularz logowania
Dodane przez w w Chór Ośrodka Liturgicznego
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 2965
  • 0 komentarze
  • Drukuj

...trzyma Cię w dłoni jego kurczaka!

Chór Ośrodka Liturgicznego jest zdecydowanie czymś, co uwielbiam całym sercem. Mogę mieć kiepski dzień, na dworze może lać, wszystko może mnie denerwować - a gdy przychodzę na próbę, nic się nie liczy. Tam mogę się odprężyć, zająć czymś mózg, spotkać tych niesamowitych ludzi, pośpiewać i, oczywiście, dostać kilku porządnych ataków śmiechu. Tak było i w ten poniedziałek.

Próbę tym razem zaczęliśmy od wfu. Poważnie. Magda (nie Pani Dyrygent, tylko nasza naczelna Fizjoterapeutka) wzięła nas w obroty. Było rozciąganie, skłony, machanie rękami, głębokie oddechy... Część chórzystów wykonywała wszystko bez szemrania, inni zaczęli rozważać możliwość noszenia strojów i obuwia zmiennego na kolejne próby, a niektórym przez głowę przeszła myśl - jak załatwić sobie zwolnienie lekarskie na za tydzień? Bo niedyspozycji chyba nie można wykorzystywać...

Po wfie nadeszła kolej na rozgrzewkę strun głosowych - trzeba było porządnie się rozśpiewać, bo wzięliśmy się już do roboty - co się będziemy obijać, nie? W związku z tym Magda zafundowała nam jakiś milion rozśpiewek i górnych, i dolnych, i wypluwczych, i przeponowych... I kanonu znów się nauczyliśmy, tym razem tekst był łatwiejszy, opierał się bowiem jedynie na "no no no", także jakoś daliśmy radę.

Później rozeszliśmy się na głosy żeńskie i meńskie, żeby efektywnie poćwiczyć/nauczyć się swoich partii dwóch pieśni, które aktualnie śpiewamy. Ciężko pracowaliśmy i na nic się zdały narzekania, że nie ma gdzie oddychać. Magda nieugięcie nie pozwoliła nam odpuścić... Ten moment próby był dla mnie momentem krytycznym - wydawało mi się, że jak tak dalej pójdzie, to przecież nie będę miała o czym napisać w relacji, bo jakoś tak mało śmiesznościowo jest... Ale relacja została uratowana, gdy ponownie połączyliśmy się w jeden chór.

Otóż gdy Magda podawała nam, w których momentach w pierwszym utworze robimy wspólne oddechy, uraczyła nas wspaniałym, choć dość enigmatycznym wyznaniem, że "Ołówki są po back!" Następnie nasz naczelny Anglista Paweł przeczytał nam poprawnie tekst (ku radości niektórych niewiast, bo przecież ten British akcent...), przetłumaczył go i dodał od siebie pewną uwagę. Zaznaczył mianowicie, że bardzo ważna jest literka "d" na końcu utworu, ta w słowie "hand". Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli zniknie, to zamiast "ręka" wyjdzie nam "kura". I będziemy śpiewać, że "niech trzyma cię w dłoni swojego kurczaka", a to głupio wyjdzie. No nie wiem. Może. Ale mi się ta wersja bardziej podoba.

Gdy doszliśmy do drugiego utworu, Magda zaczęła od wyjaśnienia nam, że autorem nie jest Wincenty z Kielczy, tylko z Kielc - to taki błąd się wkradł, bo Kielczy nie ma. W odniesieniu do tego wywiązała się dość ciekawa wyliczanka po tym, gdy Magda zapytała panów, czy chcą ołówki, żeby coś zanotować w nutach:
"Nieee. Panowie to mają w głowach. I sercach. I duszach. I trzewiach. I nogach. I piętach. I Kielczy."

Tytuł tekstu dnia wędruje do Ani, która zauważyła coś ciekawego, gdy Magda po raz kolejny zwracała nam uwagę, żebyśmy łączyli nuty:

M: Bo zamiast ciągnąć na sznurku, to szatkujecie, jakbyście kroili kapustę, marchewkę, pietruszkę...
A: Brzmi jak szałot!

Podsumowaniem dzisiejszego wpisu niech więc będą życzenia: żyjcie długo, szczęśliwie i niech ktoś - ktokolwiek, kiedykolwiek - trzyma Was w dłoni swojego kurczaka!

0
Studentka logistyki na Politechnice Śląskiej w Katowicach, pochodząca z małego Pszowa.
Uwielbia się drzeć i wyć, dlatego śpiewa altem w ChOLu.
Uwielbia pisać, dlatego pisze relacje z prób.
Uwielbia Pana Boga, dlatego cała reszta.

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze