Dodane przez w w Chór Ośrodka Liturgicznego
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 2124
  • 1 komentarz
  • Drukuj

"Peeesel", czyli o niemożności przekonania się.

"Peeesel", czyli o niemożności przekonania się.

Mam dziwny gust. To jest wniosek mój z ostatniej próby. No, z ostatnich dwóch. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wszystkim podobają się utwory, które teraz przygotowujemy, a mi nie?

Ale po kolei. Próbę jak zwykle rozpoczęliśmy od rozśpiewki. I drugi raz z rzędu był kanon! Ha! Co prawda ten sam, i co prawda trochę trudny, ale był! Tyle wygrać!

Jako że umiemy już wszystkie utwory, przynajmniej melodycznie, nie rozdzielaliśmy się na panów i panie, tylko cały czas wszyscy siedzieliśmy w tej ziiiimnej sali. I szlifowaliśmy, szlifowaliśmy, szlifowaliśmy… Najpierw „Stabat Mater”. Ładne, nawet bardzo. W dodatku gdy zaczynamy do tego włączać dynamikę, to w ogóle brzmi całkiem dobrze. Także w tym wypadku oczywiście zgadzam się z tym, że pieśń jest ładna.

Ale potem… Pisałam ostatnio, że czekam na to, aż przekonam się do „Ojcze Boże Wszechmogący”. I naprawdę chciałam się przekonać do tego. Ale nie wyszło… Owszem, nie jest już takie koszmarne jak na samym początku, gdy wszyscy dopiero oswajali melodię. Ale nadal mnie nie zachwyca. Dodatkowo gdy okazało się, że basowie jednak naprawdę powinni być w tym utworze tenorami, to brzmiało to jeszcze gorzej. Pan Górecki naprawdę nie lubił basów. Na szczęście ze względu na to, że niektórzy basowie wszczęli bunt – znaczy się, stwierdzili, że nie ma szans, nie wyciągną takich gór (chwała Ci, Zbyszku!), Magda postanowiła, że jednak basowie basami zostają. Szkoda, że teraz mają problem z dołami… Magda nawet kazała im „pokazać basy”, wtedy trochę pomogło, jak to zrobili, ale nie wiem, czy na zawsze, czy niekoniecznie. Hm.

Ostatnia z pieśni dla mnie osobiście jest nieładna. Po prostu. Wszystkim innym się podoba, a mi nie. To chyba jednak oznacza, że się nie znam. Bo skoro wszystkim, szczególnie tym, którzy na muzyce się znają, się podoba, to znaczyć musi, że albo mam dziwny gust, albo się nie znam. Bo staram się i staram, ale naprawdę nie umiem się przekonać do „Miserere mei”! Mniej więcej tak nie umiem się przekonać, jak Paweł nie umie nas przekonać, że nie powinno się wymawiać nazwiska kompozytora „Purcell”, tylko jakoś „Peeesel”. W jego ustach to to nawet brzmi, ale my tam języka nie będziemy sobie łamać. Purcell to Purcell. Sama zaś pieśń opiera się na – doceńcie, że zapamiętałam! – imitacji, co zasadniczo dla mnie brzmi jak jeden wielki chaos. Ale tak jak mówiłam – ja się nie znam. W pieśni tej powinno być tak, że:

„Panie dochodzą w 10 takcie, panowie dochodzą w 12 takcie”,

jak na poprzedniej próbie, w ubiegłym tygodniu, raczyła poinformować nas nasza ulubiona Pani Dyrygent. Której zresztą należą się brawa, bo poprowadziła pięknie próbę mimo kataru. Taką mamy dzielną Magdę!

No, to to byłoby na tyle. Macham Wam, skoro mogę, a mogę!

0
Studentka logistyki na Politechnice Śląskiej w Katowicach, pochodząca z małego Pszowa.
Uwielbia się drzeć i wyć, dlatego śpiewa altem w ChOLu.
Uwielbia pisać, dlatego pisze relacje z prób.
Uwielbia Pana Boga, dlatego cała reszta.

Komentarze

  • Janek
    Janek środa, 01 kwiecień 2015

    Bo Ojcze Boże Wszechmogacy to jest modlitwa. Wiedziałem to od poczatku:)
    "Ojcze Boże Wszechmogący, który z miłosci gorącej zesłałeś na te niskości Syna"
    Może teraz lepiej to rozumiesz:)

  • Najpierw zaloguj się a potem wyślij komentarz

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze