• Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Login
    Login Formularz logowania
Dodane przez w w Świeccy w liturgii
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 4722
  • 0 komentarze
  • Drukuj

Nie do pary?

   Para, czyli dwa elementy (np. dwie osoby, dwa narządy - np. para rąk, komplet - np. para skarpet itd.). Jeśli występuje w formie przedrostka, oznacza: niby, prawie, jest zaprzeczeniem lub osłabieniem podobieństwa do tego, co stanowi drugą część złożenia - przykład: paraliturgia (po Soborze Watykańskim II określana mianem "pobożności ludowej"). Pod tym pojęciem - jak czytamy w Encyklopedii Katolickiej - kryją się nabożeństwa i pozaliturgiczne praktyki pobożnościowe (modlitwy, pieśni, nabożeństwa do Osób Boskich, Matki Bożej i świętych) związane z rokiem liturgicznym oraz pielgrzymkami do sanktuariów. I dalej: Kościół doceniając wszystkie formy pobożności ludowej stara się o ich biblijne i teologiczne pogłębienie oraz uporządkowanie według zasady, że pierwszeństwo mają celebracje liturgiczne, zwłaszcza sakramentalne, a inne akty pobożnościowe winny być z nimi zgodne. To godna pochwały teoria, a jak jest w praktyce?

 

   Właśnie zakończył się październik, nazywany także miesiącem różańcowym. W tym bowiem czasie odbywają się codzienne nabożeństwa różańcowe - w zależności od miejscowych tradycji przed lub po Mszy Świętej I tu obserwuję tytułowe "nie do pary" rozumiane jako: odrębne, nie pasujące do siebie, czy wręcz wykluczające się wzajemnie. Oto bowiem - w zależności od wspomnianej tradycji - po zakończonym nabożeństwie blisko połowa wiernych w pośpiechu wychodzi z kościoła (a jeśli ten sam ksiądz sprawuje Eucharystię - wtedy trzeba to zrobić wyjątkowo sprawnie), albo też pod koniec Mszy Św. w kruchcie świątyni gromadzą się rzesze wiernych, oczekujących zakończenia, by móc zająć miejsce w ławkach i wspólnie z pozostałymi po Eucharystii wiernymi rozważać tajemnice zbawienia na modlitwie różańcowej. Jest też trzecia grupa wiernych, którzy gromadzą się w kruchcie pod koniec nabożeństwa (na chwilę przed Mszą Św.) lub w pośpiechu wychodzą tuż po błogosławieństwie (a czasem nawet przed nim) niejako „uciekając” przed następującym po Mszy Św. nabożeństwem. I bynajmniej nie chodzi mi o ocenianie tej czy innej postawy, ale o szukanie przyczyny. Czy kult Matki Bożej (skądinąd bardzo dziś rozwinięty) wyklucza uczestnictwo wiernych w liturgii Mszy Świętej?

 

Zgromadzenia wiernych

   Sięgnijmy do historii. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wykształciły się dwa rodzaje zgromadzeń wiernych: liturgiczne - związane ze sprawowaniem sakramentów, zwłaszcza Eucharystii i paraliturgiczne - dla sprawowania różnych form modlitwy. Ta druga grupa rozwijała się na przestrzeni wieków - np. w epoce kościołów stacyjnych wierni czuwali na modlitwie śpiewając wspólnie psalmy i hymny w oczekiwaniu na przybycie biskupa Rzymu, który sprawował dla nich Mszę Św. Kult eucharystyczny dał początek procesjom i adoracjom; modlitwy - nazywane "nowennami" - powstawały dla uczczenia świętych. Wreszcie cześć, jaką wierni otaczali Matkę Bożą przyczyniła się do powstania nabożeństw do Niej: dzisiejsze nabożeństwo majowe, Godzinki, czy różaniec. Jest jeszcze odrębna grupa zgromadzeń paraliturgicznych, związana z okresem liturgicznym (Droga Krzyżowa czy Gorzkie Żale).

 

Między liturgią a pobożnością ludową

   Temat ten w sposób szeroki podejmuje „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii” do lektury którego gorąco zachęcam. Tu chciałabym tylko wskazać te fragmenty, które odnoszą się do różańca i jego stosunku do liturgii. Ponieważ jednak nie jest to nowe zagadnienie, dlatego odwołam się najpierw do wcześniejszych źródeł.

   W soborowej Konstytucji o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium (1963 r.) czytamy, że ważne jest, by nabożeństwa ludu chrześcijańskiego „były zgodne ze świętą liturgią, z niej niejako wypływały i do niej wiernych prowadziły. Liturgia bowiem ze swej natury znacznie je przewyższa” (KL 13). Papież Paweł VI w adhortacji apostolskiej Marialis cultus (1974 r.) na temat relacji różaniec-liturgia pisał następująco: „różaniec jest pobożną praktyką, która bierze początek od świętej liturgii, i która - jeśli jest spełniana zgodnie ze swoim pierwotnym duchem - z natury swej prowadzi ku liturgii, chociaż jej próg nie zostaje jakby przekroczony (…); różaniec nie inaczej niż liturgia wykazuje również charakter wspólnotowy, karmi się Pismem świętym i cały skierowany jest ku tajemnicy Chrystusa” (MC 48). I dalej: „oba rodzaje modlitwy [liturgia i różaniec] należą do rzeczywistości istotowo różnych. Liturgia ma charakter anamnezy uobecniającej zbawcze wydarzenia, różaniec jest tylko kontemplacyjnym ich wspomnieniem”. Katechizm Kościoła Katolickiego w rozdziale poświęconym innym celebracjom liturgicznym podaje, że formy pobożności wiernych i religijności ludowej - do których zalicza cześć oddawaną relikwiom, nawiedzanie sanktuariów, pielgrzymki, procesje, drogę krzyżową, tańce religijne, różaniec, medaliki itp. - są przejawami „zmysłu religijnego ludu chrześcijańskiego (…) i kontynuacją życia liturgicznego Kościoła, ale go nie zastępują” (KKK 1675, por. KL 13). Wreszcie wspomniane Dyrektorium. O samym różańcu traktują pkt. 197-202. Natomiast w kwestii relacji między liturgią i nabożeństwami, obok licznych odniesień do powyższych dokumentów, czytamy np. że „liturgia i pobożność ludowa są więc dwiema formami kultu i powinny pozostawać we wzajemnym i owocnym kontakcie; w każdym przypadku liturgia musi stanowić punkt odniesienia” (DPLL 58), albo: „trzeba koniecznie eliminować konkurowanie tych nabożeństw z celebracjami liturgicznymi” (13).

   Na podstawie wszystkich przywołanych treści można powiedzieć, że obie te rzeczywistości - liturgia i różaniec - są sobie bliskie.

 

Konkluzja

   W czasach przedsoborowych różaniec był niemal organicznie związany ze Mszą Św. Jeszcze dziś możemy spotkać starszych ludzi, którzy w czasie Eucharystii odmawiają różaniec, nie włączając się w odpowiedzi, a często nawet w postawy uczestników liturgii, trwając w postawie klęczącej. Ten związek liturgii i różańca miał jednak specyficzny charakter: różaniec odmawiano ponieważ nie rozumiano liturgii sprawowanej po łacinie. Dzięki postanowieniom Soboru Watykańskiego II liturgię sprawuje się w językach narodowych, więc wspomniany zwyczaj zanika. Pozostają dwie formy wspólnego odmawiania różańca: przed Mszą Św. - jako przygotowanie do pełnego w niej uczestnictwa - lub po niej. Ale jednocześnie pojawia się inny zwyczaj, opisany na początku tego rozważania. Czy można to zmienić? Na pewno nie od razu, nie drogą nakazu czy zakazu, ale…

   Diagnozę i receptę podaje przywołane Dyrektorium: „właściwa relacja między liturgią i pobożnością ludową ulega zaburzeniu wtedy, gdy wśród wiernych maleje świadomość podstawowych wartości liturgii” (DPLL 48) i w innym miejscu: „drogą rozwiązywania braku równowagi czy nawet pewnej sprzeczności między liturgią i pobożnością ludową jest odpowiednia formacja, zarówno duchowieństwa, jak i wiernych” (59)
   I znów zanurzam się w sferze marzeń o katechezie liturgicznej... Czy moje marzenia kiedyś się spełnią?

 PS O pobożności ludowej czytaj także tutaj

 

0
Bydgoszczanka. Z wykształcenia pedagog kilku specjalności. Zainteresowania: liturgika, muzyka liturgiczna.
Jest członkiem Stowarzyszenia DIAKONIA Ruchu Światło-Życie i Centralnej Diakonii Liturgicznej.
Jej obecność na stronie Ośrodka jest owocem KAMuzO w Brennej Leśnicy.

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze