Dodane przez w w Muzyka a duchowni
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 2987
  • 0 komentarze
  • Drukuj

Muzyka w życiu młodego człowieka…

Wielu dziś twierdzi, że młodzież się do niczego nie nadaje, że tylko klnie, pije a muzyka jaką słucha trudno nazwać muzyką… Powiem szczerze, że nie raz sam wrażenie, iż to co dziś nazywa się muzyką to bardziej łomot i sadystyczna kombinacja dźwięków – zachowana wprawdzie w jakiejś harmonii ale często tak strasznie agresywnej, że trudno to nazwać melodią. Mam tu na myśli rzecz jasna muzykę rockową i to tę skrajnie wyostrzoną… Jednak nie o niej chcę przecież tutaj Wam pisać. Moje rozważania miały być „krainą łagodności” a nie jakimś horrorem…

 

Wobec tego do rzeczy… Chcę dziś zadać kłam twierdzeniu, że młodzież jest do niczego i nie ma pojęcia o dobrej muzyce.

W styczniu miałem niesamowitą radość uczestniczyć w dorocznym koncercie uczniów Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Tłumek młodzieży która zestresowana krążyła po korytarzu swej szkoły, gdyż tuż przed koncertem odbywały się zebrania z rodzicami, a chyba każdy z nas pamięta jak stresujące są to momenty – szczególnie, gdy nie wszystkie oceny były takie jak byśmy chcieli – wzniósł się wtedy na wyżyny sztuki.

Ci młodzi ludzie stanęli w pewnym momencie ponad tym wszystkim. Na otwarcie koncertu pojawił się na scenie Chór Żeński pod dyr. Pani Mirosławy Knapik. Młode czyste głosy zaśpiewały pieśni tak różnorodnych kompozytorów jak Górecki, Świder, Martinu czy Britten.

Wisienką na torcie okazała się być La Carita Rossiniego z pięknie zaśpiewaną partią solową przez Kaję Rekieć – sopran. Pierwsze wykonanie było bardzo akademicko poprawne, jednak gdy jeszcze raz La Carita zabrzmiała na bis młoda sopranistka brawurowo pokonała swoją partię czym szczerze mnie urzekła.

Po występie chóru na scenie pojawiła się orkiestra złożona oczywiście z uczniów szkoły… I wierzcie mi. Kiedy pod batutą Szymona Bywalca zagrali Koncert C-dur na dwie trąbki Vivaldiego, czy potem Koncert Skrzypcowy A – dur Mozarta – brzmieli tak profesjonalnie, jak zawodowi muzycy. Oczywiście, że pewnie zawodowy muzyk wyłapałby jakieś niuanse, ale czy chodzi tu o to by wyłapywać ewentualne błędy czy zachwycić się muzyką???

A zachwyt przyszedł… Oj i to bardzo szybko… Przed przerwą Dorota Warcaba zabłysła wykonując partię skrzypiec we wspomnianym już Koncercie skrzypcowym A – dur Mozarta. Jak na tak młodą skrzypaczkę prowadzenie skrzypiec było tak niesamowicie dojrzałe, że wręcz trudno było oderwać od niej oczy.

Po przerwie jednak moje szczęście muzyczne sięgnęło zenitu. Zabrzmiała I część z IV Koncertu fortepianowego G-dur op.58 Ludwiga van Beethovena. Łukasz Mikołajczyk z maturalnej klasy zasiadł do fortepianu i po kilku taktach jego solowej gry było wiadomo, że to nie będzie tylko poprawne szkolne wykonanie. Fortepian brzmiał pod jego palcami jak tylko sobie solista zażyczył. Magicznie, melodycznie, wręcz poetycko – bajecznie wprost… Wszyscy słuchacze na widowni wpatrzeni byli w młodego muzyka, który czarował nas fortepianem jak najlepszy iluzjonista. Wielkie wyczucie niełatwego przecież mistrza Beethovena i pełna ekspresji gra sprawiła, że siedziałem znów jak urzeczony.

Wreszcie zwieńczeniem emocji była zagrana na koniec Uwertura do Opery Nabucco - G. Verdiego. I tutaj pokazał swój majstersztyk dyrygent. Bardzo emocjonalnie poprowadzona orkiestra zagrała dokładnie tak jak chciałem to usłyszeć. Bezbłędnie, mocno, bez przesady ale bardzo uroczo. Owacja wymusiła powtórne wykonanie fragmentu uwertury jeszcze raz.

Wyszedłem z koncertu jak zaczarowany. Nie spodziewałem się takiej uczty wiedząc wszak, że idę do szkoły muzycznej a nie do filharmonii. Jak widać nie jest tak źle z naszą młodzieżą jeśli potrafią dostarczyć człowiekowi tylu wzruszeń i grać jak zawodowa orkiestra. Oczywiście, że jest to pewnego rodzaju „wyselekcjonowana” grupa młodzieży, ale może to właśnie dzięki nim ten świat będzie miał jeszcze kiedyś sens.

Myślę, że warto czasem poszukać w rodzinnym mieście czy okolicach także tych wydarzeń muzycznych, które może nie są jakoś szczególnie nagłośnione ale mimo wszystko mogą się okazać perłami. Młodzi ludzie wbrew obiegowej opinii potrafią być bardzo wrażliwi i tą wrażliwością się dzielić.

Ks. Adrian Nowak

 

 

0
Urodzony 1976 r. w Chorzowie; całe życie, aż do chwili przyjęcia święceń kapłańskich, związał z tym miastem. Uczestniczył w życiu wspólnot przy parafii św. Jadwigi, kolejno: Legionu Maryi, ministranckiej i Ruchu Światło – Życie pod duchowym wsparciem i przewodem ks. Proboszcza Henryka Markwicy.
W 1995 r. rozpoczął studia w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, które ukończył w 2002 roku przyjmując święcenia kapłańskie.
Pracował w parafii – Św. Herberta w Wodzisławiu Śląskim, od 2005 roku w parafii Św. Józefa w Świętochłowicach, od 2007 roku w parafii Miłosierdzia Bożego w Jastrzębiu – Zdroju, od 2011 r. pracuje w parafii Św. Józefa w Katowicach Załężu.
Od dawna jego wielką pasją jest muzyka klasyczna, szczególnie muzyka operowa, jak również fotografia. Fotografuje zabytki, przyrodę, ale także ludzi. W wolnych chwilach pisze wiersze (w 2005 roku ukazał się jego tomik poezji pt: „Nie kochasz, nie istniejesz…”

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze