Dodane przez w w Z życia OL
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 2342
  • 0 komentarze
  • Drukuj

MANEWRY W ZAKONIE, CZYLI W ZDROWYM DUCHU PIĘKNY GŁOS

MANEWRY W ZAKONIE, CZYLI W ZDROWYM DUCHU PIĘKNY GŁOS

Wstają o świcie, medytują w ciszy, śpiewają hymny i psalmy. Rozgrzewają ciało i znów śpiewają przez kilka godzin. Słuchają nauk mistrzów w swojej dziedzinie. Przerwa na posiłek, następnie prace porządkowe i znów zajęcia. Uroczysta Eucharystia. Wieczorem godzina rekreacji, a przed snem znów modlitwa i aż do jutrzni zupełna cisza. Jesteśmy w zakonie kontemplacyjnym? Nie, to rytm dnia uczestników Operacji KAMuzO 2014.

 

NAJWYŻSZY POZIOM

KAMuzO czyli Kurs Animatorów Muzycznych Oazy. Odbywające się w takiej formie od dziesięciu lat w Brennej, słynne także poza granicami naszej archidiecezji warsztaty muzyczne połączone z rekolekcjami. Tegoroczna edycja zebrała ponad czterdzieści uczestników, nie tylko z Oazy i nie tylko ze Śląska, wśród których znalazłem się i ja. Jadąc na KAMuzO sugerowałem się nazwą – skoro jest to kurs animatorów muzycznych, pewnie dowiem się paru ciekawostek dotyczących gry na gitarze, śpiewu i ewentualnie komunikacji w zespole. Jednak już po pierwszym dniu byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Okazało się, że KAMuzO organizowane przez ks. Bartosza Zygmunta to warsztaty muzyczne najwyższej klasy. Przez dziesięć dni uczestniczyliśmy w zajęciach różnego rodzaju. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielili się z nami nie tylko prowadzący: Magda Podstawska, Łukasz Szmigiel oraz Maja i Filip Białasowie, ale także szerokie grono gości – wykładowców katowickiej Akademii Muzycznej, nauczycieli muzyki, dyrygentów i kierowników chórów, specjalistów od emisji głosu oraz kompozytorów muzyki sakralnej. Plan dnia od początku do samego końca był maksymalnie napięty. Ale choć trudno było znaleźć wolną chwilę na leniuchowanie, na dłuższą metę chyba nikt nie był z tego powodu niezadowolony. Rytm dnia był właściwie niezmienny. Z samego rana godzinna medytacja przed Najświętszym Sakramentem – dla chętnych, bo – bądźmy realistami – niektórzy wolą trochę dłużej pospać. Następnie już obowiązkowa jutrznia, która oprócz tego, że była modlitwą, pozwalała nam także poznać nowe melodie i metody wykonywania psalmów utrzymanych w tradycji benedyktynów z Tyńca. Dopiero potem śniadanie i po posileniu się – zmywanie, sprzątanie, obieranie ziemniaków. Bo KAMuzO to dzieło Oazy, która według zamysłu założyciela, ks. Franciszka Blachnickiego, dba nie tylko o rozwój duchowy czy muzyczny, ale i o wychowanie w duchu odpowiedzialności za wspólnotę. Potem zaczynały się warsztaty. Dopiero tutaj dowiedziałem się, jak szalenie istotne dla dobrego śpiewania jest prawidłowe rozśpiewanie. Przez kilka dni punkt ten był prowadzony przez przyjaciół Ośrodka Liturgicznego, panią Jolę Sznajder oraz Patrycję Tańczyk. Efekty było słychać od razu – nie chwaląc się, jako chór brzmieliśmy naprawdę dobrze. Następnie rozchodziliśmy się do grup solfeżowych, każdy do tej, która była na jego poziomie wiedzy o muzyce. Bo poziom ten był bardzo zróżnicowany. Jak dla mnie, dla którego jedyny kontakt z takim wykształceniem to dwa lata kursu gitarowego w gimnazjum – za wysoki. Wśród doświadczonych śpiewaków z Chóru Ośrodka Liturgicznego oraz absolwentów szkół muzycznych i studentów Akademii Muzycznej czułem się czasem malutki. Ale to dobrze, to dawało mocny impuls do rozwoju. Codziennie przez blisko dwie godziny ćwiczyliśmy śpiew chóralny. Motywacją była perspektywa profesjonalnego nagrania dwóch utworów w przedostatni dzień rekolekcji. Dyrygenci Magda Podstawska i Łukasz Szmigiel całe serce włożyli w jak najlepsze przygotowanie nas do tego występu i w piątek, w jednym z cieszyńskich kościołów wykonaliśmy w czterogłosie natchnione „Ubi caritas” oraz wzniosłą „Modlitwę o pokój”. Efekt zapierał dech w piersiach.

NA FRONCIE WARTOŚCI

Motywem przewodnim tych warsztatów-rekolekcji – jak wskazuje nazwa Operacji KAMuzO 2014 – była walka na froncie. Czyż aktywność animatora muzycznego lub kierownika chóru niejednokrotnie nie przypomina żywotu żołnierza zmagającego się ze zniechęceniem śpiewaków, antypatią proboszcza czy własnym lenistwem? Każde wojsko walczy w czyjeś imię. My walczyliśmy w obronie wartości każdej osoby ludzkiej. Bo KAMuzO to nie tylko warsztaty muzyczne na najwyższym poziomie. Równie ważnym elementem jest tu część formacyjna, rekolekcje. Sztab siedmiu animatorów przybliżał swoim grupom treści przygotowane przez animatorki Aurelię Goldę i Kasię Kędzierską. Punktem wyjścia było oczywiście Pismo Święte, a zwłaszcza przypowieść o synu marnotrawnym, którą przez kilka dni rozkładaliśmy na czynniki pierwsze dokonując analizy psychologicznej obu synów. Sięgaliśmy także do nauczania i poezji św. Jana Pawła II jako tego, który najdzielniej bronił ludzkiej godności i wartości. To wszystko miało nam pokazać prawdę o Bogu i nas samych; miało pomóc nam odrzucić kompleksy i odnaleźć własną wartość w ramionach Miłosiernego Ojca. Ważnym momentem na tej drodze poznania prawdziwego obrazu siebie i Boga był dzień spowiedzi generalnej, gdy przyjechało do nas kilku księży i każdy chętny mógł skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Kompleksy? A no tak, bo kto jak kto, ale animator muzyczny nie może sobie na nie pozwolić w swojej posłudze. Poznaniu nowych umiejętności kierownika zespołu muzycznego służyły zajęcia z dynamiki grupowej. Właściwie była to szkoła liderów w pigułce. Uczyliśmy się m. in. jak radzić sobie z codziennymi problemami w grupie, jak skutecznie przekazywać zespołowi własne wizje twórcze oraz jak asertywnie komunikować innym swoje emocje. A to wszystko w lekkiej, zabawowej formie, która pozwalała odreagować po całym dniu wytężonej pracy. To z pewnością był najweselszy punkt programu. Każdy dzień kończyliśmy modlitwą. Także ten punkt dawał możliwość odreagowania. Po wielu godzinach chóru, bombardowania wiedzą z przeróżnych dziedzin (od interpretacji dzieł muzycznych po przepisy kościelne dotyczące muzyki w liturgii) dobrze było wyciszyć się i modlić się prostymi piosenkami uwielbienia, tymi, które najczęściej kojarzą się z Oazą. Dzięki mądrej pomysłowości Doroty i Marcina Łęczyckich każda modlitwa była inna, dostosowana do tematu dnia i treści poruszanych podczas spotkań w grupach. Państwo Łęczyccy prowadzili także codziennie krótkie, ale bardzo treściwe wprowadzenia do modlitwy. Z pewnością niejeden z nas wykorzysta te doświadczenia w swojej wspólnocie.

NIEZBĘDNE POŁĄCZENIE

Operacja KAMuzO 2014 dała mi solidny wycisk, ale bardzo pozytywnie zaskoczyła. To zarówno profesjonalne warsztaty muzyczne, jak i wartościowe rekolekcje. Pierwsze dało nam bezcenne doświadczenie i ogrom wiedzy, drugie poruszyło serca i zbliżyło do Boga. Jeden z naszych gości, prof. Julian Gembalski powiedział, że w posłudze muzyka kościelnego absolutnie konieczne jest współgranie dwóch elementów: umiejętności muzycznych i formacji duchowej. KAMuzO doskonale realizuje ten ideał. No i KAMuzO to też prawdziwa Oaza, a więc Wspólnota. Poznaje się tu wspaniałych ludzi i chętnie wraca w kolejnych latach (rekordzista był w Brennej już siódmy raz!). Ośrodek Liturgiczny już zaprasza na jubileuszowe KAMuzO 2015. Jeszcze nie wiem, co będę robił za rok, ale wiem na pewno, że żal było wyjeżdżać. Najważniejsze jest jednak to, abyśmy teraz tych wszystkich wrażeń nie zmarnowali, ale wykorzystali w swoich zespołach, chórach, wspólnotach i parafiach – na chwałę Boga!

Piotr Miśta

0

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze