Dodane przez w w Muzyka a duchowni
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 3124
  • 0 komentarze
  • Drukuj

Ech Ci wielcy trębacze...

„Z muzyką przez życie”

Ech Ci wielcy trębacze…

Któż z nas nie zastanawiał się czasem nad tym ile musi ćwiczyć solista jakiegoś instrumentu kiedy patrzymy na niego z podziwem jak gra z taką lekkością solówkę – czy to skrzypek, pianista, gitarzysta, trębacz czy wiolonczelista, czy jeszcze jakiś inny…

Mnie osobiście zawsze fascynowali tacy giganci, którzy wychodzili na scenę i publika szalała. Ostatnio strasznie fascynuje mnie trąbka jako instrument solowy. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że tego dźwięku się nie da ominąć nie zwracając na niego uwagi. Dźwięk trąbki dotrze w najgłębsze podkłady ludzkiego umysłu.

Od wieków to właśnie trąbka dawała sygnał do ataku, czy obrony – żeby wspomnieć tylko nasz hejnał mariacki, który zna chyba każdy Polak. Soliści tego pięknego – lecz jakże niełatwego przecież – instrumentu często zaczynali w orkiestrach. Mimo, że wielu ich kolegów tam pozostawało na zawsze to jednak nieprzeciętne umiejętności powodowały, że niektórzy próbowali swoich sił robiąc zawrotną karierę solową.

Nie chcę sięgać gdzieś daleko ale myślę, że obecnie kilka postaci tego pięknego i niełatwego instrumentu można by tutaj przywołać.

Na pewno zaraz skojarzenie nasuwa się jedno… Louis Armstrong… Któż nie słyszał jego trąbki i komu nie kojarzy się jej dźwięk z najsłynniejszą chyba chrypką na świecie… Któż nie nuci sobie nie raz pod nosem What a wonderful Word... I pomyśleć, że ten człowiek uczył się gry na trąbce w poprawczaku, bo w końcu jako dziecko matki prostytutki i nieznające praktycznie swojego ojca  - musiał tam trafić. Okazał się jednak dzieckiem zdolnym i muzykalnym, co pomogło mu bardzo mocno stanąć na nogach i zaczynając właśnie w małym zespole z poprawczaka ćwiczył tak namiętnie, że bardzo szybko stał się wybitnym solistą…

Miles Davis – oj tej trąbki się nie zapomina, raz jeden usłyszana zapada w ucho. Ktoś powie, że trąbka przecież brzmi jak trąbka i nie da się jej rozróżnić… Posłuchajcie Davisa… Nie da się pomylić tej trąbki. Jakaś specyficzna technika, maestria wykonania i wyczucie posługiwania się tym instrumentem sprawiły, że jego gra ma tylko jemu specyficzny charakter.

No i wreszcie współczesny, jak dla mnie niesamowity i równie charakterystyczny jak niegdyś Davis – Chris Botti. I tu się przyznam… Jestem sentymentalny i czasem takie dźwięki mnie poruszają. Ale jego koncert z Bostonu – dostępny na CD i DVD mnie powalił. Oczywiście wolę wersję z obrazem, bo jak to już kiedyś pisałem, takie nagrania live do mnie przemawiają bardzo, szczególnie jak nie mam możliwości konfrontacji bezpośredniej, bo bilet za drogi na koncert, czy po prostu nie ma szans się na niego wybrać. W Bostonie Botti pokazał jak wielkie możliwości ma ten instrument. Zaczął od jazzowego wykonania Ave Maria, a potem zapraszał do poszczególnych utworów wykonawców z różnych nurtów muzycznych. Nie mogło więc zabraknąć Stinga – u którego zaczynał, różnych wykonawców jazzu i klasyki jak chociażby amerykańskiego wiolonczelisty, chińskiego pochodzenia - Yo - Yo  Ma  A już całkiem położył mnie gdy na scenie bez zapowiedzi, nagle po wstępie trąbki z orkiestrą, pojawił się Steven Taylor i razem wykonali przebój AerosmithCryin. Od tego dnia wszystko co wiąże się z tym artystą słucham w ciemno, bo wiem, że to nie może być złe. 29 maja ukazała się jego nowa płyta i jak tylko się z nią oswoją na pewno coś na ten temat napiszę.

Chris Botti, gra na instrumencie starszym od niego samego. W jednym z wywiadów udzielonych poczytnemu pismu, po serii polskich koncertów – a często tu bywa ostatnio – zdradził, że trąbka to rocznik 1939, a ustnik do niej … - 1926!!! Szok? Dla mnie był wielki, ale jak sam stwierdził, nie zamieniłby jej na żaden  inny nowy instrument. „Firma Martin Committee wykonała zaledwie kilka takich trąbek. To unikat.” – stwierdził mistrz…

Co ciekawe. Chris Botii inspiruje się innym trębaczem – Tomaszem Stańko… I mówi o tym otwarcie. Rzeczywiście, jest coś w tym. Ktoś kto słyszał różne nagrania naszego mistrza rzeczywiście znajdzie podobieństwo w tym co prezentuje Botti.

Stańko przez wiele lat był dla mnie niestrawny - powiem szczerze. Jednak kiedy jazz zaczął jakoś docierać do mnie przez takich artystów jak wspomniany Armstrong, czy Davis, czy z naszego podwórka Anna Maria Jopek i towarzysząca jej śmietanka polskich jazzmanów, musiałem stwierdzić, że to nie jest wcale takie złe, a po kilku przesłuchaniach człowiek znajduje w tej wirtuozerii dźwięków naszego mistrza odkryć coś magicznie niesamowitego. I tak koło się zamyka…

Od wieków tak to jest, że wielcy muzycy znajdywali inspiracje do swoich dzieł, czy wykonań u swoich poprzedników, czy nawet sobie współczesnych muzyków przez co sami mogli się rozwijać. Jeśli jednak kogoś jazz przeraża, nic na siłę… Mnie on też przerażał długie lata, nim powoli zacząłem się interesować nie tylko samą muzyką, ale też techniką gry na niektórych instrumentach i choć pewnie nigdy na trąbce nie zagram, to zapraszam Was drodzy czytelnicy, by choć na różnych kanałach muzycznych Internetu – że tak to nazwę, żeby nie robić reklamy – spróbować znaleźć coś dla siebie, a może przyjdzie taki dzień, że sami sięgniecie gdzieś w sklepie muzycznym po płytę, której do wczoraj pewnie byście nie kupili…

Miłych muzycznych wrażeń…

Ks. Adrian

 
 
 
 

 

 

0
Urodzony 1976 r. w Chorzowie; całe życie, aż do chwili przyjęcia święceń kapłańskich, związał z tym miastem. Uczestniczył w życiu wspólnot przy parafii św. Jadwigi, kolejno: Legionu Maryi, ministranckiej i Ruchu Światło – Życie pod duchowym wsparciem i przewodem ks. Proboszcza Henryka Markwicy.
W 1995 r. rozpoczął studia w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach, które ukończył w 2002 roku przyjmując święcenia kapłańskie.
Pracował w parafii – Św. Herberta w Wodzisławiu Śląskim, od 2005 roku w parafii Św. Józefa w Świętochłowicach, od 2007 roku w parafii Miłosierdzia Bożego w Jastrzębiu – Zdroju, od 2011 r. pracuje w parafii Św. Józefa w Katowicach Załężu.
Od dawna jego wielką pasją jest muzyka klasyczna, szczególnie muzyka operowa, jak również fotografia. Fotografuje zabytki, przyrodę, ale także ludzi. W wolnych chwilach pisze wiersze (w 2005 roku ukazał się jego tomik poezji pt: „Nie kochasz, nie istniejesz…”

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze