Dodane przez w w Chór Ośrodka Liturgicznego
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 1305
  • 0 komentarze
  • Drukuj

Adhortacja na dobry początek

Adhortacja na dobry początek

Chcecie przejść ten rok śpiewająco?

My chcemy! Dlatego wczoraj spotkaliśmy się po wakacyjnej przerwie na pierwszej w tym roku szkolno-formacyjnym próbie ChOLu. I było, Szanowni Państwo, wspaniale!

Najpierw okazało się, że pojawiło się w salce wiele nowych twarzy. Trochę zagubionych, trochę przestraszonych, a trochę podekscytowanych. Właściwie twarze te stanowiły taką piękną mieszankę wszystkich tych emocji. Osobiście mam nadzieję, że po doświadczeniach z pierwszej próby te twarze będą wyrażały już tylko podekscytowanie, a pojawią się nowe twarze mieszane. Mieszane, nie wstrząśnięte.

Po pierwszym szoku, jaki przeżyliśmy (no dobra, ja przeżyłam) po ujrzeniu tylu chętnych do śpiewu ludzi, wstąpił do nas ksiądz Bartosz. I tak oto mieliśmy okazję wysłuchać paru...nastu.. słów... yyym... zdań... ymm... kazania... ymm... adhortacji, jak to określił Tomasz („księża tak mają, taki zawód", powiedział nam sam ksiądz Bartosz). Mówił o tym, czym ChOL jest, czym być powinien, jak to robić, żeby być zespołem dobrym, prawdziwym i zgranym. Adhortacja była ciekawa bardzo! Jeśli ktoś martwiłby się, że nie przyszedł na pierwszą próbę i nie słyszał, i przez to nie będzie mógł być dobrze w chórze, to spokojnie. Poprosimy księdza Bartosza o powtórkę, albo o wydanie adhortacji w formie pisemnej. Niech to nie będzie dla nikogo blokadą!

Ksiądz nas później opuścił – i wtedy się zaczęło. Bieganie, rozciąganie buziek, gryzienie powietrza (polecam, smaczne!), śpiewanie biodrami i ich przyległościami, naciąganie gumy i moja ulubiona lira-lera-lora, przy której mój język plącze się jak moje sznurówki (a moje sznurówki plączą się bardzo).

I gdy już wszyscy byliśmy w gotowości do śpiewu, trzeba było się zdecydować, co śpiewamy. Pani Agnieszka pytała „starych" o to, czy mają nuty do jakiegoś utworu. I taki się piękny rozegrał dialog:

p. Agnieszka: Macie nuty?

Tomek: (szukając w teczce) Ja mam.

p. Agnieszka: No, to teraz solo.

Tomek: Aż tak to nie mam.

W związku z tym, że nikt inny nie miał – nawet tak trochę, jak Tomek – utwór na tapetę wzięliśmy inny. Czasu zbyt wiele nie zostało na niego (adhortacja trochę zajęła), ale wszyscyśmy kawałek rozczytali – i soprany, i alty, i tenory, i Zbyszek... znaczy się, basy! (mówisz: basy, myślisz: Zbyszek)

Generalnie jest fajnie, są ludzie i w ogóle, ale miejsce jeszcze jest. Także szukamy przyjaciół, jak ten miś.

Chcecie przejść ten rok śpiewająco? Chcecie też mieć mieszane twarze? Chcecie się dużo nauczyć i mieć z tego mnóstwo frajdy?

No i najważniejsze: chcecie poznać fantastyczną panią Agnieszkę?

No to chodźcie, czekamy w następny poniedziałek – 18:00 msza dla chętnych, po niej próba: parafia WNMP, Katowice, Graniczna 26.

Do zobaczyska!

0
Studentka logistyki na Politechnice Śląskiej w Katowicach, pochodząca z małego Pszowa.
Uwielbia się drzeć i wyć, dlatego śpiewa altem w ChOLu.
Uwielbia pisać, dlatego pisze relacje z prób.
Uwielbia Pana Boga, dlatego cała reszta.

Komentarze

Kto szuka znajduje...

wbiblii

Polecane Video

Diakonia Muzyczna

diakonia muzyczna

1% na OL

1 procent2

W drodze